Zwierzęta - gdzie ta małpa?

07.09.2009

Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila-pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł… ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki. “Może nie wszystko stracone” - myśli pudelek i dopada padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy, a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie:
-Mmmm… jaki smaczny ten lampart…rarytas… mięsko palce lizać… a kosteczki - co za rozkosz…
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. “Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo pożarłby mnie jak dwa razy dwa” - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. “Oj, niedobrze” - myśli pudelek. “Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?” Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wkurwił się strasznie. Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie:
-Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta ci*a, nie wraca i nie wraca…

Jasio - zdanie z ptakami

05.28.2009

W szkole pani kazała napisać zdanie o jednym ptaku.
Jaś się zgłasza: Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak.
Pani: No Jasiu tak nie wolno, a ułóż mi zdanie z dwoma ptakami.
Jasio: Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak, w drzwiach wyciął orła.
Pani: A z trzema?
Jasio: Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak w drzwiach wyciął orła i puścił pawia.
Pani: A z pięcioma?
Jasio: Proszę pani ja mogę od razu ułożyć z sześcioma.
Pani: Dobrze, ale wymyśl coś ładnego.
Jasio: Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak , w drzwiach wyciął orła, puścił pawia aż mu poleciały dwa gile z nosa i dalej poszedł pić na sępa

Najlepsze - kibice Arki Gdynia

05.21.2009

Pani pyta dzieci w klasie które z nich kibicuje Arce Gdynia. Zgłasza się cała klasa, tylko Jaś nie podnosi ręki… Pani lekko zdziwiona tym, że Jaś się wyłamuje, pyta: 
- Jasiu a ty czemu się nie zgłaszasz? 
- Bo ja kibicuje Lechii Gdańsk! 
- ale dlaczego? zobacz jasiu tu cała klasa jest za Arka, nawet ja… 
- ale ja kibicuje Lechii Gdańsk!-upiera się Jaś 
- no dobrze, ale powiedz chociaż dlaczego? 
- ponieważ mój tatuś kibicuje Lechii, moja mamusia kibicuje Lechii, mój brat kibicuje Lechii… wiec i ja biorę z nich przykład i jestem wierny Lechii Gdańsk! 

nauczycielka nieco zdziwiona, ale nie daje za wygraną i dalej próbuje przekonać Jasia, że jego wybór jest niewłaściwy: 
- no ale Jasiu, nie zawsze warto brać przykład ze starszych… a co byś zrobił gdyby twój tata był złodziejem, mama kurwą, a brat pedałem? 
- hmmm, no w tedy pewnie kibicowałbym Arce Gdynia…

Najlepsze - ile uniesiesz arbuzów?

05.21.2009

Na lekcji pani pyta dzieci kto udźwignie najwięcej arbuzów… Mówi Małgosia: 
- Ja udźwignę 2! 
Pani pyta: 
- A w jaki sposób? 
- Po jednym w każdej ręce… 
Henio podnosi rękę i woła, że uniesie trzy. Pani zaskoczona pyta: 
- Heniu… a w jaki sposób chcesz to zrobić? 
- No… dwa pod ręce, a trzeci na dzidę… 
- Heniu! Jak możesz takie wulgarne rzeczy mówić?!! 
Tymczasem na końcu sali Jasio woła, że uniesie 5 arbuzów. Pani znów zaskoczona pyta w jaki sposób Jasio to zrobi. Na to Jasio mówi: 
- Dwa pod ręce i Henia na dzidę.

Jasio - wypracowanie o matce

05.21.2009

Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: “Matka jest tylko jedna”. Na drugi dzień pani pyta się dzieci. 
- No dzieci przeczytajcie co napisaliście - może zaczniemy od Małgosi. 
- Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna. 
- Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek 
- Mam wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna. 
- Pawełku 5 siadaj. 
Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu. 
- Jasiu a ty, co napisałeś? 
- W domu balanga,a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan. 
Nagle wódka się skończyła, więc matka do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni: 
Matka! Jest tylko jedna!

Jasio - badanie obsesji

05.21.2009

Pani w szkole pyta dzieci: 
- Dzieci, kim chcecie być w przyszłości? 
Mariola się zgłasza i mówi: 
-No ja to bym chciała być lekarzem.. 
- A ty Jasiu? - pyta pani. 
- Pani profesor - odpowiada Jaś - ja będę badał obsesje seksualne. 
- Jasiu, co ty mówisz, obsesje seksualne, przecież ty nawet nie wiesz, o czym mówisz…. 
Czy ty w ogóle wiesz co to są obsesje seksualne? 
- Proszę pani - odpowiada Jasiu - niech pani sobie wyobrazi taką sytuację.. Idą trzy kobiety i każda z nich trzyma loda. 
Jedna go liże, druga go ssie, a trzecia gryzie. I jak pani się zdaje, która z nich jest mężatką? 
Pani zrobiła się pąsowa, kazała przyjść Jasiowi na drugi dzień z ojcem, z matką, z dziadkiem do szkoły. 
Na co Jasiu spokojnie tłumaczy: 
- Niech pani się tak nie unosi, ja pani zaraz wszystko wytłumaczę. 
Oczywiście mężatką jest ta, która nosi obrączkę, a to, o czym właśnie pani myśli, to są właśnie te obsesje seksualne, które będę badał.

Jasio - dziadek Staszek se popił

05.20.2009

Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki 
mieli opowiedzieć dzieciom ich rodzice. Następnego dnia dzieci po kolei 
opowiadają. Pierwsza jest Małgosia: 
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, 
rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość zdechła. 
- Dobrze Małgosiu, a jaki z tego morał? 
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną - tak powiedzieli rodzice. 
- Bardzo ładnie. 
Następny Mareczek: 
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice 
już liczyli ile zarobią, 
ale z większości wykluły się koguty. 
- Dobrze Mareczku, a jaki z tego morał? 
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice. 
- Bardzo ładnie. 
No i wreszcie opowiada Jasio: 
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był 
cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie 
tylko mundur, sten”a, sto nabojow, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów 
nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go 
wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie 
stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20 metrów w sam środek niemieckiego 
garnizonu. I tu dawaj! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje ze sten”a! 
Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z 
gubernatorem Arnoldem. Z 80-ciu ubił i jak skończyły mu się pestki, wyjął nóż i 
kosi Niemrów jak Boryna zboże. Na 30-tym klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek 
zarąbał z buta i uciekł. 
W klasie konsternacja. Pani ostrożnie pyta się: 
- Śliczna historyjka dziecko, ale jaki z tego morał? 
- Też się taty pytałem, a on na to: “Nie wkurwiaj dziadka Staszka jak se 
popije”. 

Jasio - lek na sraczkę

05.20.2009

Lekcja poglądowa w szkole podstawowej. Pani wychowawczyni pyta dzieci jakie znają nowości farmaceutyczne ostatnich miesięcy. 
Oczywiście Jasio jako pierwszy podnosi rączkę i krzyczy: 
- Ja, ja. 
Pani pyta: 
- Jasiu powiedz nam jakie znasz najnowsze lekarstwa. 
- Viagra, proszę pani. 
Zaskoczona pani, nie wiedząc co powiedzieć upewnia się czy aby dobrze usłyszała. Jaś potwierdza, pani pyta dalej: 
- A na co Jasiu Twoim zdaniem ta Viagra jest? 
- Na sraczkę proszę Pani - odpowiada Jaś. 
- Jak to Jasiu na sraczkę - jesteś pewien? - pyta zaskoczona pani. 
- Tak proszę Pani. Co wieczór moja mama mówi do taty: 
Zażyj Viagrę może ci to gówno stwardnieje